Marc Jacobs pobrał się ze swoim kilkuletnim partnerem, Charliem „Sharem” DeFrancesco, w 2019 roku. Ślub nie był tak kolorowym widowiskiem, jakiego można by się spodziewać po ikonie mody. To było intymne. Cichy. PRAWDA.
Na swoje śluby para wybrała miejsce przesiąknięte historią architektury. Zamienili się pierścionkami w domu zaprojektowanym przez Franka Lloyda Wrighta w Rye w stanie Nowy Jork. Samo miejsce stało się wypowiedzią na swój temat. To było osobiste. I zejdź na ziemię.
Po ceremonii uroczystość przeniosła się do Nowego Jorku. Zorganizowali tam przyjęcie, starając się, aby uroczystości były blisko ich życia i przyjaciół. Przypominało to bardziej spotkanie wybranej rodziny niż publiczny występ.
Ich związek rozwijał się od lat przed pierścionkiem. Znawcy branży i fani po raz pierwszy zauważyli ich razem w 2015 roku. Romans szybko przeniósł się ze spotkań publicznych do prywatnych zobowiązań. Do 2018 roku byli zaręczeni.
DeFrancesco wnosi do związku swoje wyjątkowe doświadczenie twórcze. Urodził się w Szwajcarii. Pracuje jako producent świec. Był także byłym modelem. Jego ścieżka kariery jest niekonwencjonalna i oparta na pracy ręcznej. To rzemiosło prawdopodobnie wpływa na ich ogólną estetykę.
Od pierwszego spotkania do ślubu minęło niewiele czasu. Trzy lata. Ale fundament wydawał się solidny. Wybór lokalizacji odzwierciedla zamiłowanie do designu i dziedzictwa. Dom Franka Lloyda Wrighta w Rye to coś więcej niż tylko tło. To jest dzieło sztuki.
Dlaczego wybrali właśnie tę lokalizację? Być może odzwierciedla to ich podejście do życia. Świadomy. Kurator. Nie krzykliwe.
Ślub w dużej mierze pozostał poza zasięgiem mediów. Bez ogromnej listy gości. Żadnych wirusowych momentów. Tylko dwie osoby, które znają się od dawna i postanowiły sformalizować swój związek.
Przypomina nam to, że głośne relacje nie zawsze wymagają wielkich uroczystości. Czasami potrzebują po prostu dobrego domu i właściwej osoby.
Co to mówi o dzisiejszym luksusowym stylu życia? Może to nie kwestia wielkości imprezy. Być może taka jest jakość chwili.
Jacobs i DeFrancesco zbudowali swoje życie na wspólnej historii. Od 2015 do 2019. To trzy lata rozgłosu przed zaręczynami. To dwa lata planowania.
Przyjęcie w Nowym Jorku utrzymywało energię na możliwym do opanowania poziomie. Pozostali w swoim żywiole. Nowy Jork jest ich sceną. Ceremonia odbyła się jednak w innym miejscu. Z dala od hałasu.
Czy jest tu lekcja dla innych? Być może najlepsze wesela to te, na których można poczuć się sobą. I nie według szablonu.
Produkcja świec w karierze DeFrancesco dodaje opowieści ciepła. Wosk. Płomień. Światło. Jest to poetyckie w oczywisty sposób.
Ich historia toczy się spokojnie. Światowa moda patrzy. Ale oni dla niej nie występują. Oni po prostu żyją.
Kto wie, co kryje się w następnym rozdziale. Ale pierwszy rozdział został napisany atramentem w domu Franka Lloyda Wrighta. Wydaje się, że to solidne miejsce na początek.

























