Nick Reiner przeżywa niezwykle trudne chwile. Pod wieloma względami pozostał sam, ale nie całkowicie.
Podczas gdy reszta rodziny stara się poradzić sobie z horrorem morderstwa rodziców, jedna postać pozostaje niezłomna. Jego ciotka. Annie Reiner, siostra zamordowanego reżysera Roberta Reinera, nadal wspiera Nicka. Według Page Six nie zostawiła go samego.
„Ona pozostaje u jego boku”.
To wiele znaczy dla Nicka.
Odpoczynek? Nie tak dużo. Jake Rayner ma 35 lat, jego siostra Rommie 28, a najstarsza córka Tracy 62 lata. Trzymają się z daleka od siostrzeńca, któremu grozi dożywocie. Jake wyraził swój smutek w kwietniowym poście.
„Straciliśmy ponad połowę naszej rodziny… w najbardziej brutalny sposób, jaki można sobie wyobrazić.”
To destrukcyjne. Utrata jednego z rodziców jest trudna. Utrata ich obojga w wyniku morderstwa dokonanego przez własnego syna jest prawie niemożliwa do zrozumienia. Dla Jake’a i Rommie każdy dzień był nie do zniesienia. Nie jest to zaskakujące.
Ale co z Nickiem?
Czuje się źle. Wcale nie jest źle.
Od czasu postawienia aktu oskarżenia Nick przebywa w zakładzie karnym Twin Towers w centrum Los Angeles. Jego stan szybko się pogarsza. Daily Mail donosi, że bliskie rodziny są zszokowane jego wyglądem.
Nie wygląda na rozpoznawalnego. Gdyby zobaczyli go na ulicy, nikt nie rozpoznałby w nim Nicka. Ma bardzo krótką fryzurę, prawie łysy, przycięty blisko głowy, aby odstraszyć owady. Jest wysuszony. Chuda ze względu na intensywne zażywanie leków. Oczy zapadły się głęboko w czaszkę.
To jest samotna cela. Ona zjada ludzi żywcem.
Teraz Jake i Rommie się martwią. Mimo tragedii obawiają się o jego stan fizyczny. Jego serce może osłabić się pod wpływem ciągłego stresu. Istnieje realna obawa, że nigdy nie odzyska zdrowia psychicznego. Że może tam umrzeć, w więzieniu.
Przestań, kwestia rozsądku jest już ostra.
Nick jest jedynym podejrzanym w sprawie brutalnego morderstwa reżysera Roberta Reinera i jego żony Michelle Singer w ich domu w Brentwood. 14 grudnia. Super. Utknął w więzieniu bez możliwości wyjścia za kaucją. Rozprawa w tej sprawie odbędzie się dopiero 15 września.
A co jeśli uznają go za winnego?
Dożywocie bez możliwości wcześniejszego zwolnienia. Albo kara śmierci.
W obu przypadkach drzwi się zamykają. Annie obserwuje tę sytuację z boku. Inni opłakują zmarłych. Nick walczy o przetrwanie w tej części zdania, która dotyczy jego życia.
Czy jest szansa coś naprawić?
Prawdopodobnie nie. Ale dowiemy się tego. W końcu.
