Natalie Portman żałuje, że dała Rachel Cusk materiał na nową powieść

13

Istnieje szczególny rodzaj zdrady, który ma miejsce, gdy podajesz przyjacielowi lustro, a on rozbija je na kawałki prosto w twoją twarz.

Według doniesień Natalie Portman jest wściekła.

Plotka głosi, że aktorka pozwoliła swojej przyjaciółce, pisarce Rachel Cusk, wykorzystać własne życie jako punkt wyjścia do napisania nowego dzieła fikcyjnego. Książka nosi tytuł Życie M. Zostanie on opublikowany 25 sierpnia. Fabuła koncentruje się wokół gwiazdy filmowej, która czuje się jak duch we własnej rzeczywistości.

To nie są tylko plotki z rogów tabloidów. Valerie Steves, redaktorka Unherd, szczegółowo zbadała tę zawiłą relację w felietonie, który rozprzestrzenia się z zastraszającą szybkością w kręgach literackich Nowego Jorku. Ogólny werdykt? Portman popełnił błąd.

Wysoka stawka za usługę literacką

Portman (45 l.) od dawna darzył Cuska głębokim podziwem. W 2022 r. umieściła drugie miejsce w swoim klubie czytelniczym Nat’s Book Club. W 2024 roku powtórzyła ten gest, wybierając powieść Procesja (Parada ). Na Instagramie aktorka napisała, że ​​„jest pod wielkim wrażeniem” Cuska, chwaląc zdolność pisarza do obalenia tradycyjnych form opowiadania historii.

Takiej platformy nie oddaje się osobie, której nie ufa się. Tak brzmi logika.

Ale potem ukazała się książka Life of M.

Fabuła, zaczerpnięta bezpośrednio ze strony Macmillan Publishers, ukazuje główną bohaterkę M jako osobę tak rozpoznawalną, że nie jest już człowiekiem. Są jej posłuszni. Przestrzeń ugina się pod nią. Wychodzi z psami jak wszyscy, ale prawa rzeczywistości zdają się wokół niej topnieć.

„Przy „M” trudno nie czuć się brzydko, trudno nie czuć się nic nie znaczącym. Ale jaką prawdę… o samym doświadczeniu życia może pozwolić sobie pisarz przeniknąć przez tę intymność?”

Przeczytaj jeszcze raz ostatnią linijkę. Brzmi to jak manifest autora. To brzmi jak przeprosiny. Lub jako ostrzeżenie.

Zignorowano ostrzeżenie

Steves argumentuje, że każdy, kto naprawdę rozumiał sposób działania Rachel Cusk, nigdy nie pozwoliłby jej pisać o sobie.

„Żadna rozsądna osoba… nie pozwoliłaby jej pisać o sobie” – pisze Steves. Nie, gdy musisz chronić swój publiczny wizerunek. Nie, jeśli cenisz własne przetrwanie psychiczne.

„Książka Caska o tobie nigdy nie będzie pochlebna”.

Dlaczego? Ponieważ twórczość Cuska eksploruje niezręczne, brzydkie i niewygodne prawdy o intymnych spotkaniach. Jeśli stajesz się przedmiotem, stajesz się folią dla kryzysu egzystencjalnego autora. Jesteś tym jasnym światłem, które sprawia, że ​​narrator czuje się nieistotny. Jesteś płótnem.

W Życiu M pisarka staje się bliska M. Próbuje zrozumieć, kim naprawdę jest. Odkrywa, że ​​M jest niedostępny. Czuje się mała. I zapisuje te doznania.

Steves stwierdza, że ​​podobieństwa biograficzne w tekście są uderzające. M mieszka w pewnym europejskim mieście. Podobnie jak Portman (od 2014 w Paryżu). Mieszka tam również Kask (od 2022 r.). Obserwacje narratorki podobno odzwierciedlają frustrację i poczucie zdrady Portman, gdy zobaczyła, jak jej życie zamienia się w fikcję.

Czy to prawda, czy tylko dobra fikcja oparta na prawdziwej przyjaźni? Ani Cusk, ani Portman nie skomentowali sytuacji. Ale ich cisza krzyczy.

Cień „Leona”

W „Życiu M” są szczegóły, które boleśnie boleśnie dotykają początków kariery Portman.

W notce wspomniano, że w pierwszym scenariuszu bohaterki M. znajdowały się sceny, w których dziecięcy bohater zdawał się inicjować interakcję seksualną z głównym mężczyzną. Sceny te wycięto po sprzeciwie matki dziecka.

Pomyśl o tym.

Portman zyskał światową sławę dzięki filmowi Luca Bessona Leon. Miała 11–12 lat. Zagrała dziewczynę, która tworzy złożoną, niewygodną relację z dorosłym płatnym zabójcą granym przez Jeana Reno. Film seksualizował jej młodość, co od tego czasu prześladuje jej karierę.

Portman publicznie omówiła swój strach przed seksualizacją w dzieciństwie ze względu na tę rolę. Mówiła o dyskomforcie, naruszaniu granic i o tym, jak branża traktowała dziewczyny przed okresem dojrzewania jak dorosłe rekwizyty sceniczne.

Teraz fikcyjna odpowiedniczka Cuska, M, przechodzi przez coś uderzająco podobnego w swojej historii. Aktoreczka. Scenariusz z nieodpowiednią treścią. Protest matki. Usunięta scena.

Czy Kask myliła się w swojej ocenie sytuacji? Czy Portman oddała klucze do domu, nie zdając sobie sprawy, że remontuje się go na muzeum jej własnej niezręczności?

Konsekwencje

Książka ukaże się pod koniec sierpnia. Plotki już zaczynają wrzeć. Steves pisze, że ostatnie strony przedstawiają „frustrację” aktorki, opisując ją jako „prawdziwe odzwierciedlenie życia”.

Pozostał nam jedynie portret dwóch paryskich kobiet, rozdzielonych sławą, połączonych przyjaźnią, a rozdzielonych przez sam akt napisania książki. Jeden patrzy. Drugi jest obiektem obserwacji. Obserwator pisze. Obserwowalne płonie.

Nasuwa się pytanie, które zwykle ignorujemy w naszym umiłowaniu literackiej bezinteresowności: co jesteśmy winni naszym przyjaciołom, gdy ich sztuka wymaga ich poświęcenia?

Portman chciał wesprzeć Cuska. Cusk stworzył książkę. W rezultacie powstało lustro, które odzwierciedla nie to, kim Portman jest naprawdę, ale to, jak wygląda z zewnątrz – nieosiągalna, sztuczna i zupełnie samotna w tłumie.

Książka wkrótce trafi na półki. Zobaczmy, czy odbicie wytrzyma wnikliwą analizę.