Upał w Albuquerque nadal traktuje wrażliwą skórę z całkowitym lekceważeniem. Co więcej, nawet z niej kpi. Późne wiosenne popołudnia w Nowym Meksyku sprawiają, że moja codzienność jest torturą potu i otarć, zwłaszcza gdy nie mam gdzie się ukryć po wyczerpującym treningu. Mój harmonogram jest zwykle zbyt napięty, aby zmieścić się w południowym prysznicu, więc świeżość często schodzi na dalszy plan w stosunku do produktywności. A moja skóra za to płaci. Robi się niegrzeczna, a ja się denerwuję.
WaterWipes wchodzą na scenę. Mianowicie linia WaterWipes Sensitive Feminine.
Spędziłem tydzień, używając ich jako pomocy w nagłych wypadkach w moim szalonym zgiełku. Biorąc pod uwagę, że moja skóra jest podatna na wysypkę pieluszkową przy najmniejszym skoku wilgotności, mogło to albo uratować życie, albo kompletną katastrofę.
Pierwszy dotyk
Pierwszy dzień zaczął się jeszcze przed prysznicem. Próba, że tak powiem.
Otworzyłem paczkę. Żadnego lawendowego nieba i nadmiaru kwiatowych zapachów. Po prostu czystość. Właściwie prawie nic, ale nie sterylnie. To ma znaczenie. Mój ginekolog dawno temu zalecił mi, abym trzymała z dala od sromu wszelkie substancje zapachowe i ostre środki czyszczące, aby utrzymać równowagę pH. Chusteczki te reklamowały formułę przyjazną dla pH. Moja nadwrażliwa skóra potrzebowała, aby ta obietnica była prawdziwa.
Wydawali się fajni. Nie lodowaty, ale orzeźwiający. W zasadzie woda, kropla ekstraktu owocowego i tyle. Prostota to mądry wybór do miejsc intymnych. Mijały godziny. Brak uczucia pieczenia. Brak swędzenia. Po prostu neutralny. Ale prawdziwy test był przed nami.
Pustynne wyzwanie
Drugi dzień wymagał ode mnie pocenia się.
Przeszedłem pętlę o długości 5,5 mili na pustyni w pobliżu mojego mieszkania. Słoneczny. Brud. Ciepło. Po przejechaniu drugiej mili poczułem się, jakbym przejechał przez błotnistą jamę. Zwykle potrzebowałam prysznica natychmiast, ale spotkania jeden po drugim nie dawały mi wytchnienia aż do lunchu. Nie można było wziąć prysznica.
Szybko więc umyłem twarz tuż w toalecie obok szlaku.
Kontrast był wyraźny. Ciepłe pustynne powietrze kontra chłodna serwetka. Było zaskakująco przyjemnie. Potem załatwiłem sprawy, poszedłem po zakupy i odbyłem rozmowę wideo. Poczucie „brudu” zniknęło. Chusteczki WaterWipes nie są sprzedawane jako środki do usuwania nieprzyjemnych zapachów, ale usuwanie potu i brudu za pomocą czegoś fajnego oszukuje mózg. Poczułem się czystszy, niż powinienem. Świeżość utrzymywała się przez wiele godzin, nawet po tym, jak w końcu wziąłem prysznic.
W niewoli przy stole
Trzeciego dnia bez treningu. Tylko krzesło biurowe.
Osiem godzin w spandexie i sukience to nie przepis na dobrą wentylację. Chusteczki używałam rano, a prysznic odkładałam na później. Do 17:00? Nadal czułem się dobrze. Wrzuciłem kolejny do torby przed spotkaniem z przyjaciółmi na aperitif. Minęło szesnaście godzin. Pozostałem stosunkowo świeży. Imponujące warunki pracy na krześle z tkaniny.
Dni na siłowni
Czwarty dzień wzbudził niepokój. Czy codzienne stosowanie będzie powodować podrażnienia?
Stosowałem je przed i po treningu siłowym. Żadnych podrażnień. Ma to sens, jeśli przeczytasz listę składników: woda, kropla ekstraktu owocowego – to wszystko. Posiadają aprobatę dermatologów i ginekologów. To poparcie zapewnia większe poczucie bezpieczeństwa podczas wielokrotnego dotykania miejsc intymnych tym produktem. Brak zaczerwienienia. Brak reakcji.
Długa droga
Podróż zmienia zasady gry.
Piąty dzień przyniósł siedmiogodzinną podróż samochodem. Skórzane fotele akumulują ciepło, niezależnie od poziomu aktywności fizycznej. Dziś rano zacząłem z czystym kontem. W połowie podróży, podczas tankowania, skorzystałem z kolejnego. Mniej chodziło o higienę, a bardziej o zachowanie zdrowego rozsądku. Szybka reanimacja na trasie zamarzniętej w transporcie. To zadziałało.
Szóstego dnia powtórzono podróż do domu. Temperatury w kwietniu przekraczały 100°F (około 38°C). Używanie chusteczek podczas przerwy nie przypominało oczyszczenia, a raczej ulgę. Dosłownie schłodzone w suchym piekarniku.
Werdykt
Siedem dni później.
Nie było podrażnienia. Brak suchości. Po prostu stała ulga. Niezależnie od tego, czy marudził w słońcu Nowego Meksyku, podnosił duże ciężary, czy też stał w korku, chusteczki zapobiegały dyskomfortowi. Oni nie tylko oczyścili; zresetowali mój poziom komfortu do zera i zaczęli od nowa.
Trafią do każdej torby, którą mam. Lekkoatletyka. W drodze. W sprzęgle. Mogą być małe, ale rozwiązują duże problemy.
Nadal się pocisz o 14:00? Nie koniecznie.
Chociaż może potrzebowałem bardziej przekonującego powodu, żeby przestać się spieszyć. Serwetki pozostaną. Będę je trzymać blisko. 🌵💧




























